Jeśli chcesz wydrukować ten post kliknij ikonę poniżej

Print Friendly Version of this pagePrint Get a PDF version of this webpagePDF

środa, 10 sierpnia 2016

Sezon na dorsza

Portugalski Bacalhau w dwóch odsłonach oraz Alejairén Crianza i H de L’Hospitalet Grenache Rosé. Całkiem sympatyczne połączenie. 


Ostatnio zanurzam się w kuchni portugalskiej. A to wszystko za sprawą  podróży do hedonistycznego Porto. Miasta położonego wzdłuż rzeki Douro i nad wodami Atlantyku. Klimatyczne knajpki za dnia rozświetlone blaskiem słońca, nocą pięknie oświetlone nadbrzeże, błękitny ocean, rozległe plaże, wąskie, brukowane uliczki zabudowane kolorowymi kamieniczkami, biało – błękitne azulejos ozdabiające liczne kościoły to w Portugalii element życia codziennego. I kuchnia. Szeroki wybór dań rybnych, owoców morza, wspaniałych warzywnych zup i sycących mięsnych dań, doskonałych deserów, a bacalhau to dla Portugalczyków coś więcej niż narodowe danie. To kluczowy składnik tożsamości i dumy. W sklepach w całym kraju natkniemy się na mniejsze i większe płaty suszonego dorsza, którym handluje się tutaj od stuleci. Potocznie mówi się o nim fiel amigo, co oznacza wierny przyjaciel. Potrafią przygotować go na 365 sposób, jeden na każdy dzień roku. Potrawy kuchni portugalskiej są mało skomplikowane. Główne przyprawy to sól morska, oliwa z oliwek, sok z cytryny.

Na tle Portugalii moja dzisiejsza lista potraw z dorsza jest skromniutka, ale w końcu nie od razu Rzym zbudowano. Bez dwóch zdań jednak jest to całkiem sympatyczne preludium do odkrywania kulinarnych możliwości serwowania tej niewiarygodnie smacznej morskiej ryby.




Bacalhau com natas


Składniki (dla 2 osób):
500 g dorsza bacalhau
300 ml mleka
5 szt. ziemniaków
olej do smażenia ziemniaków
2 duże cebule
4 łyżki oliwy z oliwek
2 łyżki mąki pszennej
200 ml śmietany 18%
1 łyżeczka gałki muszkatołowej
100 g startego twardego sera typu parmezan
sól, pieprz

Dorsza moczymy w mleku około 2 godzin, a później w nim gotujemy 5 minut. Tymczasem ziemniaki myjemy, kroimy w kostkę i smażymy na głębokim oleju. Wyciągamy i odsączamy na ręczniku papierowym z nadmiaru tłuszczu. Cebulę kroimy w piórka i szklimy na oliwie na patelni. W naczyniu żaroodpornym układamy na dnie połowę cebuli, następnie układamy odcedzonego po gotowaniu dorsza. Posypujemy go lekko mąką. Dodajemy pozostałą część cebuli oraz podsmażone ziemniaki. W misce mieszamy mleko ze śmietaną, solą, pieprzem, świeżo startą gałką muszkatołową i wlewamy ową mieszankę do naczynia z rybą. Wierzch posypujemy serem. Pieczemy około 40 minut w nagrzanym do 180 °C piekarniku.
Kremowy sos, podsmażone ziemniaki oraz gałka muszkatołowa fajnie podkręcają smak dorsza.

Polecam wino:


Alejairén Crianza - bogate i złożone białe hiszpańskie wino wytrawne o intensywnych aromatach przypraw (goździki, curry). W smaku uderza obecność suszonych owoców przemieszanych z orzechami laskowymi i migdałami. Usta doskonale zbudowane, pełne, o długim, lekko tostowym i przyprawowym posmaku.








Bacalhau a lagareiro


Składniki (dla 2 osób):
300 g filetów dorsza bacalhau
1/2 kg małych ziemniaków
6 ząbków czosnku
1 cebula
200 ml oliwy z oliwek
1 łyżka posiekanej zielonej pietruszki
kilka czarnych oliwek (opcjonalnie)


Dorsza płuczemy, moczymy w mleku około 2 godzin, a następnie w nim gotujemy kilka minut. Wyciągamy, osuszamy ręcznikiem papierowym i układamy w naczyniu żaroodpornym. Cebulę kroimy w krążki, czosnek w cienkie plasterki i układamy na dorszu. Ziemniaki myjemy lub obieramy (wedle uznania), gotujemy około 10 minut i dodajemy do naczynia z rybą. Polewamy obficie oliwą. Pieczemy w nagrzanym do 180 st. C piekarniku około 40 minut. Przed podaniem dekorujemy zieloną pietruszką i oliwkami.


Polecam wino:


H de L’Hospitalet Grenache Rosé z winnicy Gérard Bertrand wino słonecznej Langwedocji, urzekające barwą, aromatem i smakiem. Różowe francuskie wino wytrawne w lekkim stylu; delikatne i eleganckie. Subtelny, rześki, złożony z aromatów cytrusowych nos i pełne świeżości usta o dość długim, mineralnym posmaku.

czwartek, 28 lipca 2016

Tagine z kurczaka inspirowany aromatycznym Marokiem

Tagine z kurczaka inspirowany marokańską kuchnią i aromatyczne wino z Izraela Yarden Gewurztraminer. Moich wakacyjnych kanonów kulinarnych ciąg dalszy. 

Letnie smaki zawsze kojarzą mi się z naszymi wojażami po świecie, a na dodatek dzisiaj moja najmłodsza latorośl upomniała się o potrawę z chrupiącymi kuleczkami. Dla niewtajemniczonych wyjaśniam, że chodzi o ciecierzycę i właśnie tagine z kurczaka. Pomyślałam więc sobie, że skoro ta marokańska potrawa jest tak genialna w smaku przy naprawdę niewielkim nakładzie pracy, nie wypada nie podzielić się przepisem. Nie ukrywam, że jestem szczęśliwą posiadaczką naczynia tagine prosto z kolorowego Maroka, jednak nie jest to rzecz konieczna i niezbędna. Co prawda pięknie się prezentuje na stole, ale jeśli się nie posiada można użyć naczynia żaroodpornego lub garnka rzymskiego.

Tagine, tajine, tadżin - to nie tylko marokańskie naczynie z gliny ze stożkowatą pokrywą, ale również potrawa. Może być mięsna lub wegetariańska. Kuchnia marokańska zachwyca bogactwem kolorów i aromatów. Jest też zdrowa i lekka. Bazuje na mięsach (jagnięcina, baranina, kurczak), warzywach (m.in. ciecierzyca, cukinia), owocach (głównie daktyle, morele, rodzynki) i przyprawach, które właściwie stanowią clue całej potrawy. Najczęściej używane to imbir, szafran, curry, kurkuma, garam masala, harissa,  kolendra, kumin, papryka, cynamon. Tagine rzecz jasna najlepiej smakuje w Maroku przygotowany przez Marokańczyka, ale nic nie stoi na przeszkodzie podjąć się próby i samemu przygotować w domowym zaciszu aromatyczne potrawy inspirowane kuchnią arabską. Zdecydowanie polecam!


Tagine z kurczaka inspirowany aromatycznym Marokiem

Składniki:
Porcja dla 3 osób


  • 1/2 kg filetu z kurczaka
  • 200 g ciecierzycy
  • 1 mała cukinia
  • 1 średniej wielkości cebula
  • 3 ząbki czosnku
  • 1 duża łyżka ziaren kolendry
  • 1 łyżeczka kurkumy
  • 1 łyżeczka curry
  • 1 łyżeczka imbiru w proszku
  • 1 łyżka startego świeżego imbiru
  • 1 łyżeczka czerwonej papryki słodkiej
  • 1 łyżeczka garam masala
  • 1 łyżeczka harissy lub chilli
  • 1 łyżka kminku
  • garść liści kolendry lub zamiennie zielonej pietruszki
  • otarta skórka z jednej cytryny
  • 1 łyżka soku z cytryny
  • kilka plasterków cytryny
  • kilka łyżek oliwy z oliwek
  • sól i pieprz świeżo mielony

Ciecierzycę wrzucamy do garnka zalewamy wodą i gotujemy z dodatkiem soli do miękkości. W międzyczasie przygotowujemy pozostałe składniki. Będziemy po kolei smażyć i przekładać do miseczek, a później do właściwego naczynia. 
W pierwszej miseczce mieszamy wszystkie przyprawy, łącznie z cytryną (sok i skórka). Cukinię myjemy, kroimy w kostkę. Filet z kurczaka kroimy w większą kostkę, obsypujemy solą, pieprzem i mąką. Jako pierwsze na oliwie szklimy cebulę pokrojoną w piórka i czosnek przeciśnięty przez praskę. Przekładamy do miseczki, a na patelnię wrzucamy cukinię, w razie potrzeby dolewamy oliwę. Odkładamy i smażymy kurczaka na złoty kolor. Następnie do mięsa dodajemy mieszankę przypraw, mieszamy trzymając chwilkę na ogniu. Co najwyżej 2 minuty. Przekładamy mięso, a na dno patelni wlewamy niewielką ilość wody i deglasujemy, czyli inaczej zbieramy wszystkie smaki po smażeniu. 
Na dnie tagine lub też innego naczynia do pieczenia układamy mięso, polewamy sosem powstałym po deglasowaniu, dodajemy odcedzoną, ugotowaną ciecierzycę, cebulę z czosnkiem, cukinię, posypujemy z wierzchu posiekaną kolendrą, obkładamy plastrami cytryny. Przykrywamy i pieczemy około 1,5 godziny w piekarniku nagrzanym do 160 st. C. Marokański kurczak można serwować z bagietką, ryżem, kaszą kuskus.

Ważna informacja. Jeśli używamy naczynia tagine lub garnka rzymskiego wkładamy je do zimnego piekarnika. Przygotowywanie potraw w tych naczyniach ma swoje zalety. To krok w stronę zdrowej żywności, bowiem pozwala na pieczenie w atmosferze pary wodnej, zachowując wszystkie właściwości, smaki i aromaty użytych składników. Mięso jest soczyste, a warzywa kruche.



Polecam wino:

Yarden Gewürztraminer z Golan Heights Winery uwodzi kwiatowym i owocowym bukietem podkręconym egzotycznymi przyprawami. Jest aromatyczny, lekki, orzeźwiający i soczysty.

poniedziałek, 18 lipca 2016

Tarta z morelami

Słodycz i jednocześnie orzeźwienie. Kruche ciasto, morele i Altum Spatlese Chardonnay. Cudownie!

Morele - małe, kruche, orzeźwiające owoce, kuszące pachnącą, słoneczną skórką oraz soczystym i słodkim wnętrzem. Są również wdzięcznym towarzyszem kuchni jako dodatek do mięs, sałatek, składnik deserów, konfitur czy nawet nalewek i likierów. Morele oprócz tego, że są smaczne, sprzyjają również zdrowiu i urodzie. Wystarczy wspomnieć o sporej zawartości w nich beta-karotenu, potasu, błonnika czy witamin.

Dzisiaj morele polecam jako składnik tarty. W ogóle tarta jest niesamowita, testuję w różnych konfiguracjach, ale głównie w wersji wytrawnej. Kilka przepisów na tartę znajdziecie na naszym blogu, polecam! 

Dzisiaj powrót do wersji słodkiej. Bazując na podstawowym cieście, a modyfikując nadzienie sprawiamy, że nasza tarta za każdym razem wygląda i smakuje inaczej, ale zawsze przepysznie. Rozkoszna rozkosz, mówiąc kolokwialnie.




Tarta z morelami

Składniki:

  • Kruche ciasto:
  • 1,5 kubka mąki
  • 2/3 kostki masła,
  • szczypta soli,
  • ok. 2-3 łyżek zimnej wody
  • Nadzienie:
  • ok. 10 szt. świeżych moreli (można też dodać brzoskwinie dla urozmaicenia smaku)
  • ok. 3 łyżki cukru

Mąkę wysypujemy na stolnicę, dodajemy schłodzone masło, wodę, szczyptę soli i ugniatamy ciasto. W razie potrzeby dodajemy więcej mąki lub wody. Formujemy kulkę, wsadzamy do foliowego woreczka i odstawiamy do lodówki na godzinkę. W międzyczasie pozbawiamy morele pestek, kroimy w mniejsze cząstki, posypujemy cukrem i odstawiamy na ok. 30 minut. Ciasto wałkujemy i wykładamy nim formę do tarty (ja używam o średnicy 21 cm.), spód nakłuwamy widelcem, a pośrodku układamy morele. Smarujemy wszystko roztrzepanym jajkiem, a z wierzchu posypujemy jeszcze cukrem. Nagrzewamy piekarnik do 180 st.C i pieczemy naszą tartę ok. 20-30 minut, właściwie do czasu, aż się brzegi zarumienią. Wyciągamy z piekarnika, studzimy i konsumujemy ze smakiem. Deser pomimo dodatku cukru nie jest mocno słodki, można śmiało wzbogacić go bitą śmietaną, gałką lodów waniliowych czy śmietankowych. Jak to lubi.

Z kuchni dochodzą fantastyczne aromaty, drażnią zmysły, pobudzają apetyt...takie moje letnie smaki.



Smacznego!

Polecam wino:

Białe słodkie 
wino niemieckie.
Niemieckie chardonnay z późniejszego zbioru z wyraźnym cukrem resztkowym i doskonałą kwasowością. W nosie i ustach aromaty jagód i zielonego jabłka. Potężne wino o długim finiszu. 



czwartek, 30 czerwca 2016

Grillowana pierś z kurczaka w towarzystwie salsy z mango

W końcu nastało nam długo wyczekiwane lato. Czas więc na pachnące słońcem potrawy, orzeźwiające wina i wieczorne biesiady na świeżym powietrzu. O tej porze roku najczęściej sięgam po białe wytrawne wina, potrawy natomiast komponuję z sezonowych warzyw, owoców, ryb i głównie białych mięs. Ma być lekko, kolorowo i smacznie.
Dzisiaj proponuję grillowany filet z kurczaka oraz zaskakujące połączenie słodkich owoców z chrupkimi warzywami w wytrawnym sosie.



Grillowana pierś z kurczaka w towarzystwie salsy z mango

Składniki (porcja dla 2 osób):
filet z kurczaka
  • 1/2 l wody
  • 1 łyżka soli
  • 2 łyżki masła
  • 3 ząbki czosnku
  • 1/2 średniej cebuli
  • 1 łyżka posiekanej natki pietruszki

Salsa z mango:
  • 1 owoc mango,
  • 1 świeży ogórek,
  • 1 czerwona papryka
  • 1 mała czerwona cebula
  • garść posiekanej zielonej kolendry (lub opcjonalnie natki pietruszki)

Dressing do salsy:
  • 4 łyżki oliwy
  • 2 łyżki soku z cytryny,
  • drobno posiekane chilli świeże lub suszone (nie w proszku),
  • sól, pieprz

Przygotowujemy solankę, czyli w ½ litra wody rozpuszczamy 1 łyżkę soli i moczymy w niej mięso około 2 do 3 godzin. Następnie filet osuszamy, układamy na folii spożywczej, dodajemy masło, zgniecione ząbki czosnku, piórka cebuli, posypujemy pietruszką i zawijamy dokładnie. Tak przygotowane mięso układamy na grillu i pieczemy około 30 minut, obracając co jakiś czas.
Przygotowujemy salsę. Mango, ogórka i paprykę kroimy w kostkę, cebulę z kolei drobniutko siekamy. Wrzucamy do miseczki, dodajemy sos i delikatnie mieszamy. Odstawiamy na chwilę w chłodne miejsce.


Mięso z kurczaka kroimy w plasterki, układamy na talerzu obok salsy i serwujemy z mocno schłodzonym białym winem. Dzisiaj sięgnęłam po moje ulubione nowozelandzkie sauvignon blanc.



Polecam wino:

Saint Clair Pioneer Block SauvignonBlanc z Marlborough jest winem rześkim, aromatycznym, w zapachu uderzają owoce agrestu, liści czarnej porzeczki, gdzieś w tle czuć nuty ziołowe i świeżej pokrzywy. W smaku fantastycznie wybija się świeży owoc agrestu, porzeczki, grejpfruita. Finisz długi i przyjemny. Na letnie upalne wieczory wino idealne.

środa, 22 czerwca 2016

Młode buraczki z serem kozim, pomarańczą i kaszą pęczak

Sam kozi ser najlepiej smakuje z białym winem z odmiany sauvignon blanc. Co gdy wykorzystamy go jako składnik przystawki? Wszystko zależy od  pozostałych składników. Jeśli buraczki będą glazurowane w miodzie, oliwie i sosie balsamicznym najlepiej połączyć ją z mocno owocowym, wyrazistym i lekko pikantnym winem czerwonym, najlepiej portugalskim. Jeśli jednak kozi ser połączymy z młodymi buraczkami i cząstkami pomarańczy Nadal idealnym kompanem będzie wspomniane sauvignon? Warto pamiętać, że to nie sałatka, dodatek do potrawy, ale samodzielna przystawka znakomicie zaostrzająca apetyt na kolejne – najlepiej mięsne – danie, i jako takiej należy jej się osobny kieliszek wina do towarzystwa.

Idealnie sprawdzi się w tym połączeniu nowozelandzkie Saint Clair Marlborough Sauvignon Blanc.    Cudownie rześkie nowozelandzkie białe wino wytrawne przepełnione aromatamiagrestu, czarnej porzeczki i grejpfruta, przemieszanymi z nutami ziołowymi. Eleganckie, subtelne, o doskonałym, orzeźwiającym posmaku.

Jeśli ten wpis przyciągnął waszą uwagę, gorąco polecam książkę z której pochodzi - "Krok po kroku z Robertem Sową". Jest pełna prostych przepisów na dania tradycyjne i bardziej egzotyczne. Wszystkie pachną przyprawami. Choć ma reklamową formułę (promuje firmę Prymat) pozwala na nowo odkryć smaki dobrze znanych już potraw, ponieważ autor dodał od siebie właśnie szczyptę przypraw dzięki którym znane nam dania nabierają zupełnie nowego aromatu.

 Fot. Prymat Sp.z o.o.

Młode buraczki z serem kozim, pomarańczą i kaszą pęczak
na 4 porcje

  • 300 g buraków
  • 150 g sera koziego w roladzie
  • 100 g ugotowanej kaszy pęczak
  • 2 pomarańcze sos sałatkowy włoski Prymat
  • 1 łyżka musztardy delikatesowej Prymat
  • 1 łyżka miodu wielkokwiatowego

Umyte buraki zawijamy w folię aluminiową i pieczemy około 45 minut w piekarniku nagrzanym do 180°C. Po upieczeniu studzimy i lekko ciepłe obieramy ze skóry.
Pomarańcze filetujemy. Połowę buraków miksujemy na gładką masę z dodatkiem soku z resztek pomarańczy i mieszamy z kaszą. Z pozostałych buraków wydrążamy małe kulki.
Ser kozi kroimy na kawałki.
Przygotowujemy sos włoski Prymat zgodnie z opisem na opakowaniu, dodając musztardę i miód. Na talerzu układamy buraki z kaszą, serem kozim i cząstkami pomarańczy, polewamy przygotowanym sosem.


Polecam wino:
Saint Clair Marlborough Sauvignon Blanc   
Saint Clair Estate Wines
Nowa Zelandia, Marlborough

czwartek, 16 czerwca 2016

Przekąska Mistrzów

Czyli tempura z kawałków kurczaka, krewetek i warzyw w towarzystwie hiszpańskiej Cavy.

Mecz Polska-Niemcy już dzisiaj. Po zwycięskim spotkaniu z Irlandią apetyt wzrósł, postanowiłam więc być przygotowana na wszystko. Stanęło na smacznych przekąskach i na schłodzonych bąbelkach. Wiadomo zwycięstwo trzeba uczcić, a w tej roli najlepiej sprawdza się moja ulubiona Cava. Powyższy zestaw także idealnie pasuje do komedii romantycznej, jeśli zamiast meczu ktoś wybierze seans filmowy.


Wracając do potrawy. Tempura to dusza Japonii, to nie potrawa, a sposób przyrządzania. Japończycy przyjęli go od portugalskich jezuitów osiadłych na wyspach w XVII w. i przemienili w prawdziwą sztukę. Kawałki mięsa, ryb, owoce morza, warzywa macza się w naleśnikowym cieście i wrzuca na kilkanaście sekund do wrzącego oleju. Do tempury można podać sos słodko-kwaśny, ostry sos chili. Bardzo popularne w Japonii są potrawy przygotowywane bezpośrednio na stole, w jednym naczyniu, z którego współbiesiadnicy wyciągają pałeczkami swoje części. Dania spożywa się wówczas bez pośpiechu, a jedzenie ze wspólnego kociołka zacieśnia więzy między jedzącymi. Japończycy podczas konsumpcji nie używają noży, dlatego też potrawy przyrządzane muszą być w formie kęsów, małych kawałków, które można zjeść nabierając je pałeczkami. 

Uwielbiam kuchnię azjatycką, jest pełna egzotycznych aromatów, wielobarwna, różnorodna, słodka, kwaśna, łagodna i ognista, no i posiada ten orientalny piąty smak - umami!

Dzisiaj zapraszam na tempurę z kawałków kurczaka, krewetek, paluszków krabowych i warzyw. Do tego sos słodko-pikantny. Smacznego!



Tempura z kawałków kurczaka, krewetek i warzyw


Składniki:

  • Filet z kurczaka pokrojony w małe kawałki
  • Kilka sztuk krewetek oczyszczonych i obranych
  • Kilka sztuk paluszków krabowych
  • Papryka oczyszczona i pokrojona w paski
  • Cukinia pokrojona w plastry ze skórką
  • Kilka małych różyczek kalafiora

Ciasto:

  • Mąka i woda mocno schłodzona w takiej ilości, aby powstało ciasto podobne jak na naleśniki
  • Olej do smażenia lub smalec.

Do miski wlewamy szklankę lodowatej wody i dodajemy sukcesywnie mąkę, mieszając, aby składniki się połączyły, jeśli zostaną grudki, to nic nie szkodzi. Ważne, aby ciasto było ciągle zimne, warto miskę dodatkowo trzymać zanurzoną np. w kostkach lodu.
Rozgrzewamy olej w głębokim naczyniu, zanurzamy kolejne składniki w cieście i smażymy na lekko złoty kolor, wyjmujemy i odsączamy na ręczniku papierowym. Przekładamy na talerz i serwujemy z wybranym sosem.
Potrawę zasadniczo je się pałeczkami, biorąc po kolei każdy jej kawałek i zanurzając go w sosie. Można w tym celu również użyć własnych paluszków :)))

Mmmm... pysznie chrupią... warzywka, rzecz jasna, nie własne paluszki ;)


A Cava Gran Cuvee od Mont Marcal... no cóż cudowne bąbelki nie wymagają specjalnej zachęty. Są zawsze radosne, świeże, pełne owocowych i kwiatowych aromatów, są jak powiew lata. Uwielbiam i polecam!


Sezonowa zupa jarzynowa

Ta zupa krzepi całą Francję przez co najmniej sześć miesięcy w roku. Podawana na kolację (z sałatką, serem i naturalnie deserem!) lub jako danie główne, za każdym razem wychodzi trochę inna, w zależności od tego, na które warzywa jest sezon. Typowym dodatkiem jest crème fraîche, dodawana do gorącej zupy tuż przed podaniem, lub chlust oliwy z pierwszego tłoczenia. Pasuje do niej białe wino Bourgogne Chardonnay łączyące w sobie klasyczny charakter chardonnay z kwiatową elegancją Mâcon o intensywnym aromacie i ekspresyjnym cytrusowym nosie. 

fot. © Mariusz, Robak, vivelacuisine.pl

Sezonowa zupa jarzynowa
na 6 porcji

  • 1 duży pęk boćwiny wraz z łodygami (500 g), umytej, z przyciętymi końcówkami, poszatkowanej
  • 2 duże marchewki pokrojone w talarki
  • 2 duże pory, dokładnie umyte i cienko pokrojone
  • 1 średniej wielkości mączysty ziemniak (90 g), obrany i pokrojony na ćwiartki
  • 2 topinambury, obrane i pokrojone na ćwiartki
  • 2 ząbki czosnku, z odkrojonym zielonym kiełkiem
  • 10 ziaren czarnego pieprzu
  • 2 świeże lub suszone listki laurowe
  • 20 gałązek świeżego tymianku, związanych kuchennym sznurkiem
  • łyżeczka grubej soli morskiej
  • ¼ szklanki (60 ml) crème fraîche lub śmietany 36% nie UHT, do przybrania
  • 2 łyżki (30 ml) oliwy extra virgin



Wszystkie składniki wkładamy do dużego garnka i zalewamy taką ilością zimnej wody, aby sięgała ok. 2,5 cm ponad poziom warzyw (ok. 1,5 l). Nakrywamy pokrywką i doprowadzamy płyn do wrzenia. Zmniejszamy ogień i gotujemy spokojnie i powoli do momentu, aż jarzyny zupełnie zmiękną, przez 25–30 minut. Pilnujemy, żeby przez cały czas były zanurzone, w razie potrzeby dolewając wody.

Kiedy warzywa będą miękkie, wyjmujemy ziarnka pieprzu, listki laurowe i tymianek. Miksujemy zupę w garnku ręcznym blenderem i, jeśli jest zbyt gęsta, dolewamy trochę wody. Dodajemy śmietanę (jeśli chcemy) i mieszamy. Doprawiamy do smaku. Rozlewamy do sześciu ogrzanych miseczek. Jeśli chcemy użyć oliwy, skrapiamy każdą porcję tuż przed podaniem.


Więcej aromatycznych i sezonowych receptur na dania szukajcie w książce Susan Herrmann Loomis W mojej francuskiej kuchni. Opowieść o tradycji i miłości do domowych posiłków to odkryta przez nas pozycja pełna pomysłów na wspaniałe i proste dania kuchni francuskiej wpisane w kulinarne opowieści autorki. Gratka dla kochających zdrową i smaczną sezonową kuchnię i tych, którzy pragną odkrywać jej tajemnice.


W mojej francuskiej kuchni. 
Opowieść o tradycji i miłości do domowych posiłków
Susan Herrmann Loomis
Wydawnictwo Literackie








Polecam wino:
Bourgogne Chardonnay
Maison Champy
AOC Bourgogne, Francja

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...