Jeśli chcesz wydrukować ten post kliknij ikonę poniżej

Print Friendly Version of this pagePrint Get a PDF version of this webpagePDF

poniedziałek, 27 maja 2013

Ostatni dzwonek na pomidory...

...własne, soczyste i pachnące!
Chcę Was zachęcić do sadzenia pomidorów na balkonach, tarasach lub w ogrodzie. To ostatnia chwila, aby kupić sadzonki pomidorów, choćby koktajlowych, które świetnie sprawdzają się w doniczkach na balkonie.


Na zachętę przedstawiam kilka zdjęć – wspomnień z ubiegłego lata. W moim maleńkim ogrodzie zbudowałam prowizoryczną, foliową „szklarnię”, w której przetrwanie nikt nie wierzył. Jednak, tak jak w przednim roku i tym razem posadziłam w niej pomidory.
Zeszły rok to był okres próbny... zakończony sukcesem! Wbrew pozorom hodowanie pomidorów nie jest bardzo absorbującym zajęciem. Potrzebują wody i słońca, czasem pochwały. Gdy zaczynają im żółknąć liście – delikatnego oprysku. Tak oprysku, raz na 3–4 tygodnie a nie 3–4 dni jak te, które kupujemy na targu. Jeśli będziecie mieć wątpliwości – piszcie.
A teraz zapraszam na domową bruschettę przygotowaną z moich pomidorków, czosnku, pietruszki oraz wspaniałej hiszpańskiej oliwy w towarzystwie lekkiego, orzeźwiającego wina.


Bruschetta 

8 kromek chleba tostowego
2 pomidory
4 gałązki natki pietruszki
kilka listków bazylii
oliwa z oliwek 
pieprz, sól

Kromki chleba tostowego podpiec w piekarniku w temperaturze 200 stopni aż się zrumienią.
Pomidory sparzyć, pokroić w drobną kostkę. Posiekać natkę pietruszki oraz liście bazylii. Wsypać do miski polać oliwą, oprószyć solą i pieprzem, wymieszać i gotowe!

Polecam Wam hiszpańską oliwę, która jest dostępna w sklepie internetowym: kochamoliwe.com. Myślę, że zachwyci nawet najbardziej wyrafinowane podniebienie – moje zachwyciło.

Podobnie jak delikatne, mineralne wino Verus Pinot Gris o delikatnych nutach cytrusów i brzoskwiń. Długie, świeże idealne do lekkich sałatek, choć sprawdza się doskonale również jako aperitif, zwłaszcza w upalne, letnie dni. Które, miejmy nadzieję, już przed nami :-)



Polecam wino:
   
 
Verus Pinot Gris
Słowenia
Verus
 



czwartek, 23 maja 2013

Pikantne przekąski do wina - ekspresowe

Zupełnie przeszła mi ochota na słodkości. Oby jak najdłużej. Pewnie ma to związek z piękną słoneczną pogodą: czas na lekkie, orzeźwiające wino i pikantne przekąski.
Wszystko przez kolegę, który do redakcji przyniósł  paszteciki ze szpinakiem, które miały wzięcie. Ja po powrocie do domu, nie szukając przepisu, stanęłam przy garach i upichciłam małe cudeńka "z głowy".
Wyszły pyszne mimo że proporcje były "na oko" i ekspresowe, co przy dwóch szkrabach biegających po kuchni to duży plus.


Tym razem wino wybrałam troszkę przypadkowo. Jednak po raz kolejny pozytywnie mnie zaskoczyło. Colóna Chardonnay najczęściej używam do gotowania, jednak zawsze odlewam lampkę aby go pokosztować. Jest lekkie i świeże, choć bez fajerwerków. Ci, którzy znają się na winie (lepiej) patrzą na mnie z uśmiechem gdy otwarcie przyznaję, że je lubię. Dla mnie ma kilka podstawowych zalet:  jest orzeźwiające, tanie, no i to chardonnay, do którego mam słabość.
Myślę, że w upalne dni do szpinakowych przekąsek na cieście francuskim sprawdzi się również musująca Cava Grand Cuvée.  Niestety, tym razem zabrakło jej na mojej winnej półeczce.

Ekspresowe paszteciki ze szpinakiem
około 40 sztuk

farsz szpinakowy
liście szpinaku świeże lub mrożone
4 ząbki czosnku
mała cebula
2 łyżki masła
pieprz
sól
szczypta gałki muszkatułowej

farsz serowy
10 dkg białego, półtłustego sera
2 łyżki śmietany
świeżo starty kolorowy pieprz
sól

dwa opakowania gotowego ciasta francuskiego
2 żółtka

Na patelni roztapiamy masło, wrzucamy pokrojony w plasterki czosnek. Po chwili dorzucamy skrojoną w kostkę cebulę. Czekamy aż się zeszkli wrzucamy szpinak, podsmażamy doprawiamy do smaku. Farsz musi być dość pikantny: ser i ciasto francuskie znacznie go złagodzi.
Piekarnik nagrzewamy. W tym czasie  przygotowujemy farsz serowy łącząc ze sobą wszystkie jego składniki. Na deskę rozwijamy ciasto, kroimy go w prostokąty lub kwadraty dowolnej wielkości (ja kroję na 18 części) na każdą nakładamy łyżkę farszu szpinakowego i łyżeczkę serowego. Ciasto składamy i zagniatamy na brzegach tak by farsz nie wyciekł ze środka. Gotowe paszteciki układamy na blachę do pieczenia i smarujemy roztrzepanym żółtkiem. Pieczemy około 20 min.

Smacznego!


Polecam wino:
 
 
Colón Chardonnay
Argentyna, San Juan
Pernod Ricard Argentina



oraz


  


Cava Mont Marcal Gran Cuvee Brut Reserva
Hiszpania, DO Cava
Mont Marcal



poniedziałek, 13 maja 2013

Nie marnuj, marynuj!



Spośród różnych sposobów marynowania łososia ten lubię specjalnie. Grzybowe i rozmarynowe nuty smakowicie łączą się w grilowanym mięsie. I choć to niezbyt wyszukana potrawa, dobra marynata może zdziałać cuda, zamieniając zwykły kawałek ryby w dzieło sztuki…

Tu i ówdzie pada deszcz, ale przecież nic nie szkodzi by rybę „z grilla” przyrządzić w kuchni: w piekarniku albo na patelni. I tak ziołowo-grzybowe zapachy poprowadzą wyobraźnię na łono natury: na grzyby, na ryby, na lwy-by… 



Zanim jednak ruszymy na smakowe safari, zamarynujmy porządnie naszą rybę. Moim zdaniem, godzina czy dwie nie wystarczą. Najlepiej pojemnik z zamarynowaną rybę odstawić do lodówki na noc lub przynajmniej pół dnia. Nie muszę chyba dodawać, że efekt końcowy zależy również od tego czy ryba była świeża, dobrze umyta i osuszona.
Do marynaty wg przepisu, który kiedyś znalazłam u Roberta Sowy, dokładamy sok z ok. 2 cytryn. Ja dokładam sok z jednej cytryny i 1/3 szklanki wina wytrawnego, najlepiej rieslinga. Tym razem: riesling z Alzacji od Rieflego. Jeśli szukacie dobrego rieslinga, dobrze trafiliście!

Grillowany łosoś z borowikami i ziołami
dla 4 osób

4 kawałki łososia najlepiej filety bez skóry lub w formie „dzwonków”
marynata:
½ szklanki oliwy
1/3 szklanki wina
sok z jednej cytryny
kilka suszonych borowików
2 łyżki posiekanych ziół: koperek, pietruszka
3-4 gałązki rozmarynu
3 ząbki czosnku

Suszone grzyby rozdrobnić - najlepiej zmielić. Można też rozdrobnić je blenderem wraz z oliwą i czosnkiem. Wszystkie składniki marynaty wymieszać, posolić i popieprzyć mielonym pieprzem. Marynata musi być słona i ostra. W końcu to ona decydować będzie o smaku ryby. Rybę dokładnie „nacieramy” i zalewamy  przygotowaną miksturą. Szczelnie zamkniętą w naczyniu z przykrywką chowamy na kilka (do kilkunastu) godzin do lodówki. Pieczemy na grillu ok. 15 minut – w zależności od grubości kawałków. Podajemy np. z grzankami i z sałatą. 

Polecam wino:



poniedziałek, 6 maja 2013

Grammelknödel - prosto z Austrii



Właśnie wróciłam z Austrii. Poznawanie win z regionu Weinviertel było dla mnie niesamowitą frajdą. Wraz z Wojciechem Gogolińskim spędziłam cztery pracowite dni poznając wspaniałe wina oraz lokalną kuchnię. Cóż mogę powiedzieć? Było wspaniale.

Wspaniałe były też tradycyjne austriackie knedle. Miałam okazję delektować się grammelknödel - knedlami ze skwarkami podanymi na zasmażanej kiszonej kapuście. I dziś prezentuję Wam przepis właśnie na nie. Wiem, wiem, najpopularniejsze są marillenknödel - knedle z morelami, jednak na przyrządzenie takich smakołyków jeszcze czas. Morele dopiero kwitną.
Spróbujcie, warto.



 

Oczywiście trudno do wyjątkowego dania nie polecić wyjątkowego wina, które podkreśli jego wyrazisty smak. Proponuję wino Martin Pasler Grüner Veltliner o aromacie zielonych jabłek, gruszek i owoców cytrusowych bardzo soczyste i orzeźwiające na podniebieniu.


Grammelknödel
4 porcje

  • 1 kg gotowanych, wystudzonych ziemniaków
  • 30 dkg mąki krupczatki
  • 5 dkg kaszy manny
  • 3 jajka
  • 1 łyżka bułki tartej
  • 1 łyżka soli
  • 20 dkg skwarków
  • 1 cebula

Cebulę pokroić w kostkę i podsmażyć ze skwarkami. Odczekać aż przestygną, po czym wymieszać z bułką tartą, jajkiem i dużą szczyptą soli. Ugotowane ziemniaki rozgnieść na jednolitą masę, przestudzić, dodać 2 jajka, mąkę, kaszę, sól i wyrobić gładkie ciasto. Ciasto rozwałkować, szklanką wykroić 8 kółek. Na każdym z nich ułożyć nadzienie ze skwarek i skleić, formując kulki.
Tak przygotowane knedle gotować w osolonej wodzie około 5 minut. Delikatnie wyjmować z wody łyżką cedzakową. Podawać na duszonej kapuście.


Duszona kapusta
 

  • 1 kg kiszonej kapusty
  • 3 liście laurowe
  • kilka ziaren ziela angielskiego
  • pieprz
  • 1 cebula
  • 1-2 łyżki masła
Kapustę przełożyć do garnka, zalać taką ilością wody, aby była przykryta. Dodać liście laurowe i ziele angielskie. Gotować przez 30–40 minut co jakiś czas mieszając. Cebulę pokroić w drobną kostkę, podsmażyć na oleju. Odcedzić kapustę, dodać podsmażoną cebulę, świeżo mielony pieprz, sól i masło. Dusić do miękkości, w miarę potrzeby podlewając odrobiną wody z kapusty.

Proponuję wino:

Martin Pasler Grüner Veltliner
Austria, Burgenland
Martin Pasler

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...