Jeśli chcesz wydrukować ten post kliknij ikonę poniżej

Print Friendly Version of this pagePrint Get a PDF version of this webpagePDF

środa, 22 lipca 2015

Tylko dla dorosłych

„Wyjechali na wakacje wszyscy nasi podopieczni, gdy nie ma w domu dzieci to jesteśmy niegrzeczni”... nucąc pod nosem ten jakże prawdziwy szlagwort Kazika, dorzuciłam, do i tak ostrego sosu, jeszcze jedną papryczkę chili. 
Nasze pociechy, ćwiczone od urodzenia w tzw. kuchniach świata, jedzą prawie wszystko. Jest jednak pewna granica testowania młodocianych podniebień – ostrość. Kiedy więc młodzież wcinała grochówkę z obozowego garnka gdzieś w mazurskiej głuszy, my zabraliśmy się do krojenia papryczek chili, tarcia imbiru i mielenia pieprzu.
Wybór padł na bengalskie curry z ryby, gdyż dzięki bliskiemu sąsiedztwu zatorskich stawów, dysponowaliśmy karpiem z Zatora właśnie. A jak wiadomo jest to karp specjalny, z apelacją i sławą medialną w dorobku. I słusznie, bo rzeczywiście zdecydowanie różni się od dzwonkowców z hipermarketów. Dość powiedzieć, że mąż miłośnikiem karpiowatych nie będący, przy rybie zatorskiej piał z zachwytu.
Indie to wielki kraj, ba! kontynent, nie ma więc mowy o jednolitej kuchni hinduskiej. Jednym z jej licznych wątków są ryby słodkowodne. Indie to przecież ojczyzna wielkich rzek - pramatek cywilizacji: Gangesu i Brahmaputry. Obszar na pograniczu z Bangladeszem poprzecinany jest dodatkowo masą kanałów i mniejszych rzek. Oczywiście karp tamtejszy różni się od naszego, ale nie ma to znaczenia dla naszych ostrych planów kolacyjnych!
Jeszcze słowo o winie –  indyjskie aromaty i przyprawy wymagają specjalnego namysłu. Jak przełamać ich bogactwo? Proponuję wina różowe wytrawne, co nie jest zbyt odkrywcze. Są bowiem zazwyczaj aromatyczne i orzeźwiające, zatem nie padną trupem pod naporem hinduskich przypraw a ich taniny nie przeszkodzą bielutkiej rybie. O różowych winach piszemy dużo ... a poniżej konkretne propozycje do tej potrawy.

Curry z karpia po bengalsku
  • 4 dzwonka karpia 
  • 1-2 duże pomidory obrane ze skóry (jak dodamy 2 sos będzie nieco gęstszy i bardziej pomidorowy)
  • 3 ziemniaki
  • 1 duża cebula
  • 2-3 łyżeczek startego imbiru (lub łyżeczka proszku, ale jednak to nie to samo!)
  • 1-2 strąków ostrej papryczki (mogą być zielone, ja użyłam czerwone)
  • 2 łyżki ziaren: kolendry, kminu rzymskiego, kozieradki, czarnuszki, kopru włoskiego, gorczycy (mniej niż pozostałych) – wymieszać w równych proporcjach, można zmielić/utrzeć, ja lubię całe ziarenka,
  • łyżeczka słodkiej papryki pół na pół z chili
  • łyżeczka kardamonu
  • kurkuma do natarcia ryby
  • olej do smażenia, sól, pieprz
  • 1-2 szklanek wody (w zależności od ilości pomidorów!)

Rybę nacieramy solą i kurkumą – odstawiamy do lodówki. W tym czasie papryczki, cebulę i pomidory kroimy w drobną kostkę a ziemniaki w ósemki. Karpia obsmażamy po 2 minuty z każdej strony. Wyjmujemy i smażymy ziemniaki – również krótko. Wyjmujemy. Wsypujemy na patelnię ziarna – uwaga łatwo się mogą przypalić! Dodajemy papryczki i cebulę, którą szklimy. Dorzucamy imbir, pomidory i przyprawy sproszkowane. Chwilkę smażymy mieszając i dodajemy wody. Kiedy sos się zagotuje, dokładamy ziemniaki i rybę, solimy i dusimy pod przykryciem aż ziemniaki zmiękną.
Podajemy z ryżem lub z chlebkiem naan.







Maślany chlebek naan
  • 1/2 kg mąki
  • 10 g masła (+ masło do smarownia)
  • 2 łyżki mleka, 2 łyżki jogurtu
  • łyżeczka drożdży w proszku
  • łyżeczka cukru, sól
W misce rozpuścić w mleku drożdże i cukier, dołożyć mąkę, masło, jogurt, sól. Wyrobić ciasto dolewając wody, tak by było elastyczne a składniki ładnie się połączyły. Miskę przykryć i odstawić w ciepłe miejsce na 1,5 godziny. Potem znów wyrobić ciasto, podzielić na 6 części. Każdą rozwałkować na podłużny, możliwie cienki placek. Piec w piekarniku (220 stopni) na wysmarowanej oliwą blaszce przez ok. 10-15 minut, dodatkowo obficie smarując każdą ze stron masłem. Idealne naan lekko „puchną”, tworzą kruche bąble na powierzchni ale w środku pozostają miękkie. 

Proponuje 3 wina z Południa Francji, od winiarni Gérard Bertrand
Wszystkie są dostępne w zestawie 6 win różowych - doskonałych na lato


Syrah Rosé Réserve Spéciale 2014Winiarnia: Gérard Bertrand
Region: Langwedocja-Roussillon
Apelacja: IGP Pays d'Oc
Szczepy: syrah


Wild Woman Château La Sauvageonne 2014Winiarnia: Gérard Bertrand
Region: Langwedocja-Roussillon
Apelacja: AOC Côteaux du Languedoc
Szczepy: grenache, cinsault, syrah


Gris Blanc 2014Winiarnia: Gérard Bertrand
Region: Langwedocja-Roussillon
Apelacja: IGP Pays d'Oc

Szczepy: grenache noir, grenache gris

poniedziałek, 20 lipca 2015

Kotleciki jagnięce w rozmarynie i czosnku



Kotleciki wycięte ze świeżego combra młodego jagnięcia to jedno z najsmakowitszych mięs świata – rarytas podawany w restauracjach całego Śródziemnomorza, od Portugalii po Izrael. Gdy jednak szukamy dla niego najodpowiedniejszego wina, odruchowo sięgamy po Półwysep Iberyjski – tempranillo lub touriga nacional sprawdzają się w tej roli nadzwyczajnie. 


Kotleciki jagnięce w rozmarynie i czosnku
dla 4 osób

Składniki:
  • 60 dag combra jagnięcego z kością 
  • 4 czerwone papryki  
  • 6 ziemniaków 
  • 6 ząbków czosnku  
  • 2 gałązki rozmarynu 
  • pęczek bazylii
  • 4 łyżki oliwy
Do piekarnika nagrzanego do temperatury 180°C wkładamy na ok. 30 minut umyte, pokrojone w półksiężyce ziemniaki. Papryki wstawiamy tam w osobnym naczyniu na 10 min. Następnie studzimy, obieramy ze skóry i pozbywamy się gniazd nasiennych. 

Rozgrzewamy dwie patelnie. Na każdą dodajemy po dwie łyżki oliwy oraz zgniecione ząbki czosnku. Na pierwszej patelni smażymy gałązkę rozmarynu. Po chwili dokładamy comber jagnięcy doprawiony solą i pieprzem. Krótko smażymy z obu stron, po czym wkładamy do rozgrzanego piekarnika na ok. 10 min. 

Na drugą patelnię wrzucamy obraną i pokrojoną paprykę, dodajemy posiekaną bazylię. Smażymy ok. 2 min. Na talerz wykładamy usmażoną paprykę oraz comber w całości. Polewamy sosem powstałym podczas pieczenia. Dodajemy ziemniaki z pieca i dekorujemy świeżą gałązką rozmarynu.


Do dania polecam: 

Vinhas do Lasso Colheita Seleccionada 2011
Vinho Regional Lisboa, Portugalia 


Ciemnoczerwone, niemal gęste wino uwodzące wielowarstwowym bukietem złożonym z aromatów czarnych porzeczek, czereśni i likieru z czarnej porzeczki przemieszanych z nutami ziemistymi. W ustach złożone, o doskonałej kwasowości, mocnych, ale krągłych taninach i bardzo długim posmaku.

Michał Bardel

środa, 15 lipca 2015

Stek wołowy po portugalsku



Szukając nowych pomysłów na dania idealnie komponujące się z portugalskimi winami poszukiwałam tradycyjnych przepisów. Natknęłam się na propozycję Steka po portugalsku z propozycją podania go na śniadanie. Prócz podanai go o tej poże przepis bardzo mi się spodobał. Troszkę go podrasowałam. I podałam go na kolację. 
Potężne zrobił wrażenie. Zaliczyłam go do dań doskonałych. Z doskonałym sosem.
do którego użyłam odrobiny tego samego wina, które podałam. Było to potężne Casal de Coelheira Reserva z rocznika 2012. 
Nie ma sensu bardziej się rozwodzić nad tym daniem, radzę zdobyć kawałek dobrej wołowiny i spróbować przyrządzić ją, a następnie samemu ocenić jej wyjątkowy smak łącząc go ze wspaniałym portugalskim winem.

Stek wołowy po portugalsku
dla 2 osób

Składniki:
  • 2 plastry ligawy 
  • 2 jajka  
  • 4 plastry szynki parmeńskiej
  • 4 ząbki czosnku 
  • 100 ml czerwonego wytrawnego wina 
  • 50 ml brandy lub koniaku  
  • 80 ml bulionu wołowego 
  • 50 ml kremowej śmietanki 30% 
  • łyżka masła 
  • sól i pieprz
Steki doprawiamy świeżo mielonym czarnym pieprzem. Na patelni grillowej rozgrzewamy oliwę, dodajemy czosnek i przesmażamy kawałki wołowiny po minucie z każdej strony, podlewając koniakiem. Zdejmujemy mięso z patelni i przekładamy na ogrzany półmisek, by odpoczęło. 

Na patelni przesmażamy plastry szynki i przekładamy na półmisek. W tym czasie  przygotowujemy sos. Na patelnię po smażeniu wlewamy wino oraz bulion. Redukujemy płyn i dodajemy śmietanę. W powstałym sosie podduszamy wołowinę. Na drugiej patelni smażymy jajka.

Na ogrzanym talerzu układamy porcję wołowiny oprószoną solą i obficie polaną sosem, układając na niej plastry szynki. Na wierzchu układamy smażone jajka. Natychmiast podajemy i jemy. Smacznego!



Casal da Coelheira Reserva 2012
Vinho Regional Tejo, Portugalia

Intensywna ciemnoczerwona barwa i fantastyczny, złożony nos pełen aromatów dojrzałych czerwonych owoców przemieszanych z nutami korzennymi i waniliowymi. W ustach pełne, o wyraźnie wyczuwalnych, ale dobrze zintegrowanych taninach i bardzo długim posmaku.




 Anna Miodońska

wtorek, 14 lipca 2015

Dorsz na czerwono



Bacalhau, czyli dorsz to narodowe dobro Portugalii – przyrządza się go tu podobno na 365 sposobów. Tradycyjne jednogarnkowe przepisy portugalskie łączą dorsza z ziemniakami i jajkiem. My proponujemy podać go w wersji nieco ostrzejszej!




Dorsz  na czerwono

dla 4 osób

  • 1 kg polędwicy z dorsza w kawałkach 
  • 2 cebule 
  • papryka czerwona i zielona  
  • ½ małej ostrej papryczki  
  • 200 ml rosołu rybnego
  • 100 ml czerwonego wina  
  • 150 ml przecieru pomidorowego  
  • oliwa z oliwek
  • garść czarnych oliwek  
  • liść laurowy, ziele angielskie  
  • sól, pieprz

Sposób przygotowania:


Dorsza obtaczamy w mące z solą, smażymy na oliwie i odsączamy. Na czystej patelni szklimy na oliwie cebulę pokrojoną w kostkę, dodajemy pokrojone w paski papryki oraz posiekaną papryczkę i przesmażamy. 

Zalewamy rosołem rybnym, dodajemy liść laurowy i ziele angielskie. Warzywa dusimy do miękkości. Dodajemy przecier pomidorowy i wino, gotujemy ok. 15 minut, doprawiamy do smaku solą i pieprzem. 

Po zdjęciu z ognia dodajemy pokrojone w połówki oliwki. Do żaroodpornego naczynia wlewamy nieco sosu, wkładamy rybę i zalewamy sosem z warzywami. Pieczemy przez 15 minut w temperaturze ok. 190 st. Podajemy z pieczonymi ziemniakami. Smacznego!



 

Do dania polecamy wino:
Senhor do Alto 2009 
Vinho Regional Lisboa, Portugalia




Głęboka rubinowa barwa i wyraźny aromat świeżych owoców (czerwone porzeczki) podbity nutą konfitury śliwkowej. Usta o dobrej strukturze i taninach oraz świetnej kwasowości. Całość ładnie zrównoważona, o długim posmaku.

 


Justyna Korn-Suchocka

piątek, 10 lipca 2015

Grillowana karkówka marynowana w ziołach z chutneyem pomarańczowym

Jednym z naszych ostatnich kulinarnych wyzwań było stworzenie przewodnika kulinarnego, w którym znalazły się dania inspirowane kuchnią Portugalii. To była świetna zabawa, nie dość że zebraliśmy pomysły na różnorodne dania, to wyzwaniem stał się dobór odpowiednich, idealnie komponujących się z nimi win portugalskich. Świetne doświadczenie.
A skoro mamy lato to czas na grilla i grillowane mięsa. Wczoraj proponowałam grillowane warzywa, ale co tu dużo mówić bez mięsa nie ma grilla, choć i ryby z rusztu są nie lada gratką.

Wróćmy do Portugalii. Wieprzowina  jest tu dość popularnym mięsem, choć częściej bywa gotowa i duszona niż smażona lub pieczona na ruszcie. Najsłynniejsze danie wieprzowe w tamtejszej kuchni – carne de porco à alentejana – łączy nawet mięso prosięcia z… małżami. 
Ja tymczasem proponuję grillowaną karkówkę w marynacie na bazie oliwy, czosnku, soku z limonki i pomarańczy, z dużą ilością świeżej mięty. Najlepiej przygotować mięso kilka godzin wcześniej aby skruszało. Ja zazwyczaj wkładam kotlety z karczku do marynaty na noc. I wyciągam je na godzinę przed planowanym wrzuceniem na ruszt.  
Aromatyczne, soczyste porcje grillowanej karkówki podaję w połączeniu z pomarańczowym chutneyem i kieliszkiem potężnego wina – rezerwy Stanley Ho z 2011 roku. 
Smacznego!


Grillowana karkówka 
marynowana w ziołach z chutneyem pomarańczowym

Karkówka - składniki:
  • 4 kotlety z karkówki 
  • 3 ząbki czosnku  
  • 2 liście laurowe
  • pęczek świeżej mięty 
  • sok z limonki  
  • sok z pomarańczy 
  • pół szklanki oliwy  
  • sól, pieprz
Wyciśnięty na świeżo sok z owoców mieszamy z oliwą, dodajemy przeciśnięty przez praskę czosnek, sól i pieprz. Miętę siekamy, dodajemy liście laurowe i łączymy z zalewą. Mięso marynujemy co najmniej trzy godziny. Grillujemy po 5 minut z każdej strony. Podajemy z chutneyem pomarańczowym.

Chutney pomarańczowy - składniki:
  • czerwona papryczki chili 
  • duża cebula
  • 3 pomarańcze  
  • 4 ząbki czosnku 
  • sok z jednej cytryny  
  • 100 ml białego octu winnego 
  • 10 dag cukru  
  • 10 strączków kardamonu 
  • łyżeczka kurkumy
Papryczki kroimy wzdłuż na pół, usuwamy ogonki i nasiona. Płukamy i suszymy, kroimy w cienkie paseczki. Czosnek obieramy i drobno siekamy. Cebulę obieramy, kroimy w cienkie półplasterki. 

Pomarańcze parzymy wrzątkiem i osuszamy. Wyciskamy sok. Z wyciśniętych połówek usuwamy resztki miąższu. Skórkę z dwóch pomarańczy okrawamy z białego albedo, zaś samą kroimy w cieniutkie paseczki. 

Do sporego ciężkiego rondla wrzucamy chili, przeciśnięty przez praskę czosnek, cebulę, sok z cytryny i pomarańczy, pociętą w paseczki skórkę oraz miąższ. Dodajemy pół szklanki wody i ocet, oraz cukier. Strączki kardamonu rozgniatamy lekko w moździerzu i dodajemy do rondla wraz z kurkumą i sporą szczyptą soli. 

Stawiamy rondel na średnim ogniu i gotujemy zawartość, co jakiś czas mieszając. Zmniejszamy ogień i gotujemy przez 1,5 godziny, aż chutney zgęstnieje. Co jakiś czas mieszamy (im chutney gęstszy, tym częściej trzeba do niego zaglądać). 

Gotowy chutney przekładamy do wysterylizowanych słoików, zakręcamy i odwracamy do góry nogami. Zostawiamy do wystygnięcia. Najlepiej odstawić chutney na kilka tygodni, żeby się „przegryzł”, jednak jest gotowy do użycia zaraz po przygotowaniu.



Polecam wino:

Stanley Reserva 2011
Vinho Regional Península de Setúbal, Portugalia  
   


Eleganckie, doskonale zrównoważone wino o mocnej rubinowej barwie. W ustach bogate, jedwabiście taniczne, o świetnej strukturze i wyraźnej, długiej końcówce.




Anna Miodońska

czwartek, 9 lipca 2015

Grillowane warzywa na każdą okazję



Przygotowując posiłki z grilla często zapominamy o warzywach – bo przy nich jest trochę więcej pracy i zazwyczaj nie mieszczą się na ruszcie. Ustępują więc miejsca kiełbaskom, stekom i szaszłykom. Grillowane warzywa można upiec wcześniej, a następnie podlane zalewą potraktować jako przystawkę lub dodatek do pieczonych mięs. Zaletą tej potrawy jest to, że równie dobrze można przygotowywać ją na plenerowym palenisku oraz na grillowej patelni w domu.
Grillowanie to wspaniały sposób na spędzienie czasu z przyjaciółmi. Grillowane warzywa to przekąska nie tylko dla wegetarian, choć jest to ukłon w ich stronę. Ale przede wszystkim to pretekst aby prócz wszędobylskiego w lecie piwa skosztować wspaniałych czerwonych win, których bogactwo smaku i aromatu wspaniale podkreśla smak grillowanych dań.
Wraz z redakcyjnymi kolegami do grillowanych warzyw polecamy portugalskie wino Quinta da Sapeira Touriga Nacional Reserva 2011, którego głęboka rubinowa barwa z fiołkowymi refleksami wzbudziła mój zachwyt. Mocny nos zdominowany przez aromat dojrzałych malin, fiołków i nuty tostowe to efekt dojrzewania w beczce. Usta pełne owoców, krągłe i świeże, o długim, wyrazistym posmaku.
Gorąco polecam to połączenie.
A jutro zdradzę mój sposób na grillowaną karkówkę:-) 


Grillowane warzywa na każda okazję
dla 4 osób 

Składniki:
  • 2 średnie cukinie 
  • 2 średnie czerwone cebule 
  • duża czerwona papryka
  • bakłażan
  • kilka pomidorków koktajlowych 
  • 2 ząbki czosnku  
  • świeże lub/i suszone zioła  
  • oliwa dobrej jakości  
  • ocet winny i balsamiczny 
  • sól morska, pieprz 
Z papryki usuwamy gniazdo nasienne, kroimy ją na cząstki, układamy na ruszcie skórką w dół, opiekamy przez kilka minut, aż skórka będzie zupełnie czarna. Przekładamy paprykę na miseczkę, przykrywamy spodeczkiem i odstawiamy na kilka minut. 

W międzyczasie kroimy bakłażany i cukinie w plastry. Grillujemy je z obu stron. Cebule obieramy, kroimy w ćwiartki i obsmażamy na oliwie, a gdy będą lekko rumiane zalewamy octem winnym i octem balsamicznym. 

Energicznie odparowujemy potrząsając patelnią. Gdy papryka wystygnie ściągamy z niej przypaloną skórę. Z ziół, przypraw, czosnku i oliwy przygotowujemy zalewę. Wszystkie warzywa (lekko przestudzone) łączymy. Dodajemy zalewę oraz przekrojone na pół pomidorki. Zostawiamy w temperaturze pokojowej na kilkanaście minut. Podajemy z pieczywem na ciepło lub zimno. Smacznego!

Polecam:
Quinta da Sapeira Touriga Nacional Reserva 2011
Vinho Regional Lisboa, Portugalia 
  
Głęboka rubinowa barwa z fiołkowymi refleksami. Mocny nos zdominowany przez aromat dojrzałych owoców (maliny) wzbogacony o nuty kwiatowe (fiołki) i tostowe będące rezultatem dojrzewania w beczce. Usta przepełnione owocem, krągłe i świeże, o długim, wyrazistym posmaku.

Wojciech Giebuta

wtorek, 7 lipca 2015

Pomarańcze w karmelu z lodami tymiankowymi


Pomarańcze to narodowy owoc Portugalii. Rosną tu na każdym niemal kroku – w domowych ogródkach, w parkach i na ulicznych klombach. Są tak soczyste i słodkie, że mogą zastąpić każdy deser. W restauracjach i domach podaje się po prostu obranie i pokrojone w plastry. 
Zarówno całe owoce jak i ich sok doskonale gaszą pragnienie w upalne dni. Postanowiliśmy nieco ubarwić oryginalny przepis na portugalski deser z pomarańczy dodając do nich prócz karmelu lody tymiankowe. 
To połączenie prawie idealne. Do ideału brakuje oczywiście tylko wina, najlepiej słodkiego muskatu prosto z Portugalii z  apelacji DO Setúbal. Wino to zachwyciło wszystkich oceniających, którzy tworzą wybór win dla Klubu Domu Wina. Trudno się dziwić cudownie złożony bukiet roztaczający bujne aromaty skórki pomarańczowej, zielonej herbaty, ziół oraz orzechów i wypieków. Miękkie i delikatne, pięknie zrównoważone, o wspaniałej słodyczy. Doskonałe jako aperitif i dopełnienie deserów.


  
Pomarańcze w karmelu z lodami tymiankowymi
dla 6 osób

Lody tymiankowe
  • 500 ml śmietany kremówki 
  • puszka mleka skondensowanego słodzonego  
  • 4 żółtka 
  • pęczek świeżego tymianku  
  • 5 łyżek oliwy 
  • 2 łyżki miodu 
  • skórka z 1/2 cytryny
Śmietankę połączoną z żółtkami podgrzewamy na wolnym ogniu, dodajemy miód i skórkę z cytryny oraz skondensowane mleko, nie dopuszczamy do zagotowania. Całkowicie studzimy. Dodajemy oliwę i listki tymianku, przekładamy masę do maszynki do lodów, mieszamy około 25 minut (lody przygotowane bez użycia maszynki do lodów będą mniej puszyste). Schłodzoną masę przekładamy do pojemnika z pokrywką. Szczelnie zamknięte mrozimy co najmniej 4 godziny, a najlepiej całą noc. Jeśli po wyjęciu z zamrażarki będą zbyt zamrożone, trzeba odczekać 5-10 minut.


Pomarańcze w karmelu
  • 6 pomarańczy 
  • 10 dag cukru
Pomarańcze parzymy. Z dwóch pomarańczy obieramy skórkę i kroimy ją w cieniutkie paski. Wszystkie pomarańcze okrawamy ostrym nożem, tak aby zdjąć z nich białą skórkę. Każdą kroimy w poprzek w centymetrowe plastry. Plastry układamy na talerzykach i polewamy sokiem, który wypłynął podczas krojenia. 
Duży garnek napełniamy do połowy zimną wodą i odstawiamy. Do małego rondelka wsypujemy cukier i dodajemy 3 łyżki wody. Gotujemy na dużym ogniu poruszając naczyniem, aż cukier się rozpuści. Gotujemy nie mieszając, aż zacznie się karmelizować. 

Zdejmujemy rondel z ognia i odsuwając się jak najdalej, zanurzamy dno rondelka w przygotowanej wcześniej zimnej wodzie, by zatrzymać gotowanie. Do karmelu, po ściance naczynia, dodajemy dwie łyżki wody i poruszamy rondlem. Dodajemy pokrojoną w paseczki skórkę z pomarańczy i gotujemy na małym ogniu około 10 minut, aż skórka zrobi się lekko przezroczysta. Tak przygotowanym karmelem polewamy plastry pomarańczy. Chłodzimy je co najmniej przez godzinę.

Przed podaniem dodajemy kulki przygotowanych wcześniej lodów tymiankowych.

Do deseru polecam: 

Malo Moscatel de Setúbal
DO Setúbal, Portugalia   

Cudownie złożony bukiet roztaczający bujne aromaty skórki pomarańczowej, zielonej herbaty, orzechów i wypieków. Usta miękkie i delikatne, pięknie zrównoważone, o słodkim smaku harmonizującym z bogatymi aromatami wina. Doskonałe zarówno jako aperitif jak i do deserów.





Ania Miodońska

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...